środa, 2 stycznia 2013

Rozdział 3

    Weekendu był baaaardzo pracowity. Pod względem, oczywiście, imprezowania, ponieważ było tych imprez tyle, że nie jestem w stanie ich zliczyć - prawie cała klasa urządzała u siebie domówki i co trzy, cztery godziny przechodziliśmy po prostu od domu do domu. A na poniedziałek musiałam być sterylna, czyściutka i ładniusia, ponieważ zakończenie liceum i odbieranie wyników z matury coś jednak znaczy.
    Sam poniedziałek za to zaczął się normalniej niż przypuszczałam. Poranek pachniał tostami, herbatą i kawą, powietrze wpuszczane do domu przez otwarty balkon było nie do końca czyste, ale ciepłe i wypełnione letnią energią do działania.
    Okazało się, że mama przygotowała dla mnie niespodziankę. Zamiast klasycznych rurek, białej koszuli i balerinek, zakupiła specjalnie na tą okazję sukienkę za 250 złotych (nie rozumiem jej toku myślenia - raz mówi, że nie mamy kasy, drugim razem przynosi na jeden raz sukienkę za prawie trzysta złotych). Okazało się, że mama zna mój rozmiar chyba lepiej niż ja sama. Rozmiar 37 był dla mnie idealny, tak więc wykorzystałyśmy wszystkie atuty tej sukienki. Aczkolwiek najgorszym elementem stroju były szpilki.Tak, dobrze usłyszeliście - szpilki, na tak wysokim obcasie, że cudem nauczyłam się na nich chodzić. Zaczęłam tłumaczyć mamie, że będę wyglądała w takim stroju jak młodociana prostytutka, ale ona została nieugięta. Kiedy już chciałam wyrzucić te przeklęte szpilki, zatrzepotała plikiem karteczek. Wbiłam wzrok w napis i chwilę później mama musiała zbierać mnie z podłogi.
Miała dwa VIPowskie bilety na dzisiejszy turniej charytatywny, a raczej jego kontynuację. Bowiem mecz sprzed dwóch dni był tylko początkiem trzydniowego turnieju  charytatywnego. Byłam pewna, że mama zarezerowała bilety na mecz jakiegoś mniej bliskiego mojemu sercu klubu, ale nic bardziej mylnego.
Zarezerwowała dwa vipy i dwa normalne na mecz SKRY Bełchatów i AZSu Częstochowa.
Zatrzepotała biletami i powiedziała, że jeśli zdecyduję się założyć te szpilki, to dostanę bilety i będę mogła wyszaleć się na meczu razem z Alą lub kimś innym, a jeśli nadal będę uparta nie dość, że mama zabije mnie za wywalenie 150 złotych w błoto, to bilety trafią do kogoś innego.
Jak ja mogłam odmówić? Trener pewnie mi wybaczy, kiedy powiem, że ominęłam trening przez mecz. Założyłam te narzędzie zbrodni i rozpoczęłam godzinną naukę chodzenia w nich.

    Kiedy tylko weszłam do szkołu, przywitała mnie muzyka. W ciągu roku szkolnego na korytarzach często pobrzmiewała muzyka, ale zazwyczaj była to klasyka rocka, a nie dubstep albo pop, tak jak teraz. Skrillex miksował coś w głośnikach, kiedy weszłam do damskiej toalety. Ala sterczała pod suszarką do rąk i stała razem z Eweliną i Klarą, gadając o czymś.Kiedy mnie zobaczyły, pisnęły entuzjastycznie. Klara rzuciła się na mnie i przyjrzała uważnie moim włosom.
    - Ania, będziesz miała w chuj branie - stwierdziła, po czym zakryła usta kiedy z jednej z kabin wyszła sekretarka, zerkając na nią. Zaśmiałyśmy się i wyszłyśmy z toalety, zmierzając w stronę sali gimnastycznej, na której miało odbyć się zakończenie roku.
Czekała nas jednak niespodzianka. Na drzwiach sali zawisła kolorowa, duża kartka z napisem:
    " Ceremonia przeniesiona na boisko. "
Trochę rozśmieszyło mnie określenie 'ceremonia',ale sam pomysł strasznie mnie zaciekawił. I słusznie.
    Boisko, dotychczas i tak zadbane i czyste, teraz wyglądało jak coś zupełnie innego. Ławki stojące po bokach były udekorowane wstążkami, drzewka zazwyczaj stojące w holu zostały przeniesione tutaj i tworzyły zgrany, zielony miks, a przed nimi, w cieniu stały stoliki z ponczami i przekąskami. Uniosłam głowę w zachwycie i mój wzrok przykuła scena. Była postawiona wysoko, aby wspiąć się na nią, trzeba było wejść po pięciu schodkach, a na niej stały potężne, ogromne głośniki. Nad nią zaś wisiał wielki napis 'Serdeczne gratulacje wszystkim kujonom :)'. Tak, mieliśmy wyjątkowo sympatyczną panią dyrektor.
    Zostałam wezwana na scenę chyba z trzy razy, nie licząc odebrania świadectwa. Raz, pani dyrektor razem z panią od wfu wręczyły mi dyplom oraz medal za wybitne sukcesy sportowe, dwa, za udzielanie się w szkolnym forum, a trzecim razem - musiałam wygłosić krótką przemowę o rozwijaniu się przez lata naszej szkoły, ponieważ wypadała właśnie 30 rocznica założenia naszego liceum.
    Zakończenie roku trwało dłużej niż mogłam przewidzieć. Niektórzy zostali, niektórzy już poszli do domu, reszta na imprezy - ja i Ala jednak byłyśmy jedynymi, które musiały już iść z powodu meczu. Ucałowałyśmy wszystkich nauczycieli i znajomych, po czym wskoczyłyśmy do samochodu mamy. Miałyśmy zaledwie pół godziny na wzięcie szybkiego prysznicu, przebranie się i dojazd na ERGO Arenę. Tak więc jako, że nie miałyśmy czasu zajeżdżać do domu Ali, pożyczyłam jej kilka ciuchów.
    Zakładałam właśnie bluzkę i szykowałam fryzurę na nowo, kiedy mama weszła do pokoju i spakowała do mojego plecaka koszulkę Możdżonka i Winiarskiego. Coś do podpisania musiałam w końcu mieć, a co!
Wyszłyśmy z domu siedem minut przed rozpoczęciem meczu. Tak właściwie to pierwsze trzydzieści minut zawsze zajmowała rozgrzewka, więc akurat załapiemy się na sam mecz.
Ala, która nigdy nie była na żadnym meczu, była okropnie podekscytowana. Zwłaszcza, że skoro szłyśmy na mecz AZSu Częstochowa, gdzie gra jej idol forever, Zbyszek Bartman, piszczała przez całą drogę aż zaczęło boleć ją gardło. Non stop gadała o tym, jaki skuteczny jest w ataku i jaką to ciekawą ma osobowość, że mógłby równie dobrze być modelem... Doszłam do wniosku, że w porównaniu do niej jestem święta.
    Kiedy dojechaliśmy,cudem znaleźliśmy miejsce parkingowe. Parking był zapchany po same brzegi, więc musieliśmy krążyć wokół okolicy, ale na szczęście tamtego dnia Bóg okazał się być Gdańszczaninem i znaleźliśmy miejsce przy jakimś bloku mieszkalnym. A jako, że przy okazji stanęliśmy jakąś minutkę od areny, podbiegłyśmy i już chwilę później mogłyśmy w spokoju zająć swoje miejsce w wygodnych miejscach vipowskich.
Teraz humor Ali podzielił się i mi. Obie ćwierkałyśmy jak nakręcone, tyle, że o wiele ciszej, ponieważ na widok naszych ulubionych graczy głos nam stawał w gardle. Co prawda często chodziłam już na mecze Skry i ogólnie siatkówki, więc byłam bardziej przyzwyczajona do tych emocji, ale kiedy byłam razem z Alą zawsze udzielał nam się nasz humor.
    - Ania, patrz - nachyliła się w moją stronę i wskazała dyskretnie na Bartka Kurka. - To ten od Izy z drugiej klasy, wiesz, ta co napalona zawsze na sportowców je...
    - Ala, wiem kto to! - zaśmiałam się i otworzyłam butelkę wody. - Nie musisz mi go przedstawiać.
Udała obrażoną na chwilę, ale po chwili obie rozmawiałyśmy już o technice i skuteczności poszczególnych graczy. Ala, oczywiście, kibicowała AZSie Częstochowa, a ja Skrze Bełchatów, tak więc nasze kłótnie były małe, ale zażarte.
W chwili, kiedy piłka dotknęła rąk siatkarzy Skry Arena zaniosła się wrzaskiem kibiców. Szaliki, czapki i wszystko, co ktokolwiek miał poszło w górę, kibice Skry - włącznie ze mną - śpiewali przyśpiewkę, oczy Ali błyszczały z zainteresowania. Biedna, nawet nie wie jak strasznie się wkręci w ten sport.

    Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Skry Bełchatów. Ja byłam gigantycznie zadowolona z tego, jak walczyli Bełchatowianie, ale Ala była troszkę przygnębiona przegraną jej ulubionego klubu. Aczkolwiek jej smutki wynagrodził uśmiech, który posłał jej Kuba Jarosz w chwili, kiedy podpisywał jej Mikasę i szereg białych , równych zębów, który pokazał jej Bartman, gdy to szedł w znaki Jarskiego.
Było już ciemno, kiedy razem z mamą i jakąś babką wyszłyśmy na dwór, aby oddać Alę w ręce jej mamy. Pomachałam wesoło, kiedy srebrne Audi odjeżdżało sprzed naszych nosów i odwróciłam się w stronę mamy i jej koleżanki.
Żwawo gestykulowały i śmiały się.
Chrząknęłam, aby zwrócić ich uwagę i przypomnieć im o moim istnieniu.
    - O, Ania - mama odwróciła się w moją stronę - To jest Magda, moja koleżanka.
Magda uśmiechnęła się i podała mi rękę, którą uścisnęłam w geście przywitania.
    - Magdalena Kolwaga jestem, ale możesz mi mówić po imieniu - skinęłam głową i odrzuciłam spadające mi na twarz kosmyki włosów.
    - Ania, córka Patrycji - odparłam z równie szerokim uśmiechem co Magda.
Mama podparła się pod boki i odetchnęła.
    - Aniu, Magda pracuje w tej fundacji, która organizuje turniej - wytłumaczyła mi.
Oczy mi zabłyszczały i światełko zapaliło w głowie. Pracowała w fundacji, która organizowała całą imprezę. A imprezę organizowała żadna inna fundacja, niż Herosi.
Zrobiło mi się gorąco, odsunęłam rękę i zerkałam to na mamę, to na nowo poznaną kobietę.
    - Na stanowisku koordynatora w sprawie wolontariuszy - wyprzedziła moje pytanie Magda, zupełnie jakby czytała mi w myślach, dość oficjalnym tonem. Czyli droga wolna do zostania wolontariuszką, Ania. Serce mi zaczęło łomotać, nagle z lekkiego mrozu atmosfera wokół zrobiła się gorąca i ciężka. Zamrugałam i pociągnęłam mamę za rękaw, ale ona jak zwykle nie zrozumiała aluzji i gadała jak najęta.
Gadała, gadała i gadała.

~

No i po dłuuuuugiej przerwie, jest i trzeci rozdzialik. Przepraszam wszystkich czytelników za to, jak długa ona byłą i że nie dawałam żadnego znaku życia, ale miałam okropny nawał nauki w szkole :(. Przepraszam jeszcze raz!
Na siatkarzy musicie poczekać jeszcze może dwa rozdziały - domyślacie się już pewnie, jak ich wam przedstawię, ale cicho sza! ;)

Mam nadzieję żę rozdział Wam się podobał! :)

Pozdrawiam :*

PS. Z góry zapraszam Was również na mój drugi blog, tyle że o skokach narciarskich - Kiss me hard before you go. Jest dopiero co świeżutko założony co prawda, ale niedługo powinna ukazać się notka z bohaterami oraz prolog ;)
 

8 komentarzy:

  1. super :)



    dopiero zaczynam
    maybevolleylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogłam się doczekać! ;D
    Alee.. warto było ;))
    Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. NARESZCIE NOWY, DŁUGOOCZEKIWANY, GENIALNY ROZDZIAŁ! *_______*

    To tyle, dziękuję za uwagę i życzę duuuuużo, dużo weny oraz mało nauki. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział the best ;)

    Zapraszam na nowy rozdział do mnie http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/2013/01/16/rozdzial-12-mazury-i-te-sprawy/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :D Zostałaś nominowana prze zemnie do Liebster Award , więcej informacji na http://polskasiatkowkamezczyzn.blogspot.com/
    Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój blog jest mega! Zapraszam do mnie http://szczescierodzinamiloscwygrana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział niezły! Czekam na więcej i zapraszam do mnie na http://volleyball-lost-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam :)

    ~~
    spam : www.skrzaters.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń